Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Jeżowe pogotowie

Jeżowe pogotowie

Jeże z *Jeżowego pogotowia*

2009-10-19 10:13:28

do poczytania

Cytrusia właśnie dostała kolację. Na małym deserowym talerzyku są ziemniaczki z masłem i koperkiem oraz świeże mięso mielone. To jej ulubiony zestaw, choć trzeba przyznać, że jak na jeża dość nietypowy
fot. Anna Kozioł
Cytrusia
Mało kto wie, że jeże to owadożercy. Dorosły osobnik potrafi zjeść dziennie około 10-12 dag owadów. Żeby zaspokoić apetyt musi się nieźle nabiegać. Co noc pokonuje nawet kilkanaście kilometrów. Nic więc dziwnego, że przez pierwsze dni „domowego życia” zamiast zjeść spokojnie, skubała tylko odrobinę, a potem pędziła w kółko po pokoju. Znowu brała kęs i ruszała na kolejną rundkę.

W końcu przyzwyczaiła się, że tutaj jedzenie ma podane na „tacy”.

Cytrusia jest jednym z ponad czterdziestu jeży, którymi opiekuje się pan Andrzej Kuziomski – założyciel pierwszego w Polsce „Jeżowego Pogotowia”. Ma pełne ręce roboty, bo „kolczastych” stale przybywa.

- Trafiają do mnie jeże potrącone przez samochód, pokaleczone przez psy. W sezonie koszenia trawników jest bardzo dużo zwierzaków, które miały kontakt z kosiarkami. Zwłaszcza podkaszarki żyłkowe stanowią ogromne zagrożenie.

Takiego jeża łatwo poznać, bo ma powyłamywane i lekko nadtopione (przez rozgrzaną od tarcia „żyłkę” tnącą) kolce - mówi pan Andrzej i wyciąga z kartonowego domku jednego z podopiecznych.

Odchyla pokaźny fragment skóry pokrytej igłami. Rana jest tak głęboka, że widać pokłady tłuszczyku.

- Codziennie smaruję to miejsce maścią przyspieszającą gojenie. Ale nie mam pewności czy jeż przeżyje.

W „Jeżowym Pogotowiu” leczy się też Kruszyna. Na skutek mocnego kopnięcia straciła oko.

- Takich przypadków jest sporo. Dzieje się tak ponieważ ludzie nie znając zwyczajów jeży opacznie rozumieją ich reakcje - wyjaśnia pan Andrzej.

Często się zdarza, że pies będąc na spacerze zwącha jeża. Ten pod wpływem nowego zapachu wytwarza pienistą ślinę i języczkiem nanosi ją na kolce. Właściciel jest przekonany, że jeż ma wściekliznę. Żeby uchronić swojego pupila przed zarażeniem pozbywa się jeża jednym kopnięciem i zwykle skazuje go tym na śmierć.

Niepotrzebnie krzywdzi zwierzaka, bo ten nie jest „wściekły” tylko dokonuje tzw. samonamaszczenia. To jeżowy rytuał umożliwiający pozbycie się obcego - w tym wypadku - psiego zapachu – tłumaczy pan Andrzej.

I kładzie na tapczanie kolejno trzy jeże - mamę i dwójkę rodzeństwa. Jeżowa mama bardzo lubi pieszczoty. Zgodnie z instrukcją chwytam ją za kark - tak jak trzyma się koty i sadzam na kolanach.

- To najlepsza metoda przenoszenia jeży - mówi pan Andrzej. - Ważne jest, aby zrobić to zdecydowanie i szybko zanim jeż się wystraszy i nastroszy igły – dodaje.

Delikatnie głaskam jeżową mamę. Uważając by nie gładzić jej po głowie, bo jeże za tym nie przepadają - fukają i chowają łepek.

Przyglądam się łapkom z długimi pazurkami i małym czarnym jak węgiel oczkom.

Aż trudno uwierzyć, że można takiemu uroczemu zwierzakowi nie pomóc w potrzebie. A tak niestety się zdarza.

- Krążą plotki o chorobach przenoszonych przez jeże. Dlatego ludzie boją się je dotknąć, wziąć do domu. Prawda jest taka, że od jeża możemy zarazić się tylko bardzo rzadko występującą grzybicą. Chorego jeża łatwo jednak poznać po wypadających igłach. Niektórzy boją się także jeżowych pcheł. Niepotrzebnie. Nie przeskoczą ani na człowieka, ani na inne zwierzę, bo żywią się wyłącznie krwią jeży – wyjaśnia pan Andrzej.

O jeżach, mimo że stykamy się z nimi na co dzień w parkach, ogródkach i lasach wciąż wiemy niewiele. Pra-jeże (np. deinogaleruc - wielkości sporego psa) pojawiły się na ziemi ponad 50 milionów lat temu. Późniejsze jeże nie wyginęły, bo nigdy nie miały wielu naturalnych wrogów poza łasicami i borsukami. Przetrwały także dlatego, że z natury nie szukają zwady. Są jednym z około 5 proc. gatunków, które stosują defensywę. Gdy zbliża się zagrożenie zwijają się w kłębek naszpikowany igłami (jeż ma ich około siedmiu-ośmiu tysięcy) i w ten sposób odstraszają wroga. Jeże występują w różnych częściach świata m.in. w Europie i Azji. W Polsce mamy dwa ich gatunki: wschodnio i zachodnioeuropejski. Do tych pierwszych należy Cytrusia - łatwo to stwierdzić po białym futrze na brzuszku.

Dorosły jeż waży zwykle 1-2 kg. Takim dwukilowym, dorodnym jeżem był Igliwiak. Pierwszy podopieczny, którym zajął się pan Andrzej. Spędził u niego trzy lata. Niedawno odszedł po ciężkiej infekcji gronkowcem złocistym.

- Igliwiak miał swoje upodobania. Uwielbiał się kąpać w ciepłej wodzie. Układał się na plecach i przez 40 minut unosił na wodzie jak korek. Kąpiel relaksowała go do tego stopnia, że czasem zasypiał – wspomina pan Andrzej. Opiekun czuwał więc przy zwierzaku, żeby ten we śnie się nie utopił.

Pan Andrzej podkreśla, że kąpiąc jeża trzeba zachować ostrożność aby mu nie zaszkodzić.

- Jeże wprawdzie umieją pływać, ale są bardzo delikatne. Nie wolno zalać im uszek. Po kąpieli muszą być dobrze osuszone i ogrzane - tłumaczy.

Trzeba także uważać z karmieniem jeży. Nie każde mleko czy karma są odpowiednie, a czerpanie wiedzy na temat żywienia jeży z internetu lub od znajomych bywa niebezpieczne.

- Mimo, iż sporo wiem o jeżach, gdy trafiła do mnie Cytrusia (wówczas jeszcze kilkunastogramowy osesek) miałem nie lada dylemat czym ją karmić. Gdzieś usłyszałem, że dobre jest mleko dla kociąt. Ktoś podpowiedział, że jeże piją krowie mleko. Okazało się, że to bzdury. Stan Cytrusi się pogarszał. Dosłownie w ostatnim momencie zdobyłem odpowiednią mieszankę – wspomina pan Andrzej.

To, że nie każdy zna się na jeżach nie znaczy, że ma przejść obojętnie obok poturbowanego, pogryzionego czy wygłodzonego zwierzaka. Warto jednak najpierw zasięgnąć rady u pana Andrzeja, którego telefon czynny jest całą dobę.

Jeże są pod ścisłą ochroną i nie wolno ich hodować, ale wziąć na przechowanie i wyleczyć może każdy.

- Tym bardziej, że od listopada 2008 roku jeże są pod tzw. czynną ochroną tzn., że mamy obowiązek udzielić im pomocy - podkreśla pan Andrzej.

Cytrusia skończyła jeść. Teraz zaszyje się w jamie zrobionej z żółtego zwiniętego kocyka ułożonego w rogu tapczanu. Pośpi sobie godzinkę lub dwie, a koło 3 rano dostanie kolejny posiłek.

Tekst i zdjęcia: Anna Kozioł
Komentarze
  • jeżyki

    2012-06-12 17:13:19
    Jeejjj!! Pomocyy!!!

    u mnie w ogrodku jezyk załozyl rodzinke;) jest tam teraz 5 malych jezykow co dzien do nich zagladam ale od momentu kiedy sie pojawily nie widzialam matki. Maja juz otworzone oczka ale nie maja jeszcze ząbków i jak chodzą to się jeszcze kołyszą a ja głupia dałam im mleka takiego ze sklepu a teraz czytam że nie można !!! jej a jak zdechną? co ja mam im dać jeść?? Boziu takie maluszki. No wyczytałam gdzieś w internecie że inni daja jezom do picia mleko i dałam i teraz nie wiem co mam zrobic Proszę o pomoc nie chce żeby zdechły przez moją głupotę ... :(
  • Panciapka

    2010-11-20 17:46:18
    ciekawy artykuł :)
  • Panciapka

    2010-11-20 17:46:16
    ciekawy artykuł :)
  • kamar

    2010-08-02 12:43:52
    Ciekawy artykuł. Zaopiekowałam się jeżem na zimę. Karmiłam go kocim jedzeniem, marchewką i jajkami na twardo a do picia dostawał krowie mleko. Wszystko pieknie zjadał, więc chyba mu nie szkodziło. A na przełomie kwietnia i maja wypuściłam go do lasu. Jak zjawia się u mnie na podwórku jakis jeż, to go zawsze wynoszę na łąkę lub do lasu
  • Natii

    2010-07-25 16:57:13
    Świetny artykuł ;)))
  • Natii

    2010-07-20 20:00:07
    Świetny artykuł ;)))
  • Magda

    2010-06-13 10:14:08
    nie jestem zwolenniczką jeży!
  • NASZEJEŻE

    2009-10-19 13:50:08
    Sprostowania:
    1. Jeże są objęte ochroną ścisłą wymagającą ochrony czynnej nie od 2008 roku, lecz od 2004 roku (Rozporządzenie Ministra Środowiska z 28.09.2004 r. Dz.U. Nr 220 Poz. 2237).
    2. Wiele informacji na temat zagadnień prawnych związanych z ochroną jeży, samej ochrony jeży, ratowania i opieki nad nimi, znajduje się w serwisie www.naszejeze.org
    Podajemy tu także adresy lecznic weterynaryjnych leczących jeże a także adresy ośrodków rehabilitacji zwierząt, gdzie jeże znajdą ochronę.
    Zamieszczamy namiary na specjalistów z zakresu ochrony i leczenia jeży, którzy w sytuacjach pilnej pomocy pomogą.

    Pozdrawiam,
    Jerzy Zembrowski