Gazeta.pl  | eMetro.pl  | MetroPraca.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Psy policyjne

Psy policyjne

Pies policyjny działa jak broń

2009-11-16 12:00:00

do poczytania

Jest druga w nocy. Na jednym z krakowskich placów targowych siedzi grupka młodych ludzi. Takich, co to nikogo i niczego się nie boją. Śmieją się, krzyczą, przeklinają. Wokół nich pełno pustych puszek po piwie i niedopałków. Założyli się, który dalej kopnie kosz na śmieci. Trzask i kubeł z hukiem toczy się po chodniku. Do młodzieży podchodzi policjant. Daje im kilka minut na opuszczenie targowiska. Milkną śmiechy, znikają rozrzucone puszki. Wystarczył jeden rzut oka na Borysa - policyjnego owczarka niemieckiego. Po 10 minutach po rozbawionej grupce nie było już śladu
fot. Wacław Skorupa
Krakowska policja ma obecnie do dyspozycji około setki psów policyjnych. Najwięcej, bo 76 to psy patrolowo-tropiące. Towarzyszą swoim przewodnikom-policjantom podczas codziennej służby. Czasem sama ich obecność wystarczy, żeby ukrócić zbędne dyskusje i wyegzekwować porządek. Psy policyjne są tak wyszkolone, że nie zrobią krzywdy - jeśli się ich nie sprowokuje. Dlatego nie można w ich obecności podnosić głosu ani wykonywać żadnych gwałtownych gestów, bo zostanie to odczytane jako objaw agresji.

Wprawdzie w Polsce – inaczej niż w Anglii - psy patrolująco- tropiące noszą kagańce jednak ryzyko „zadzierania” z takim psem zawsze istnieje.

- Zdarza się, że podczas szamotaniny zatrzymany, niechcący ściągnie psu kaganiec. Ten natychmiast łapie zębami za rękę i na niej się wiesza – mówi aspirant sztabowy Wacław Skorupa, który nadzoruje pracę psów policyjnych i przewodników w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Pamiętam psa, który potrafił powalić agresywnego kibica, objąć go łapami i uderzać z całej siły kagańcem. Musiało boleć zwłaszcza, że pysk miał ogromny - kaganiec o dwa numery większy od standardowego. Był też taki, który zamiast za rękaw łapał intruza za łydkę i w żaden sposób nie dało się go tego oduczyć – dodaje.

Zgodnie z ustawą o policji pies jest środkiem przymusu bezpośredniego podobnie jak pałka policyjna. Można go użyć w sytuacjach, w których dopuszczalne jest użycie broni. Tak jak przed oddaniem strzału, przed spuszczeniem psa ze smyczy policjant ostrzega: „Stój, bo zostanie użyty pies”. Jeśli przestępca to zignoruje i kontynuuje ucieczkę, a pies rozpocznie pościg, policjant w zasadzie niewiele może już zrobić, bo zatrzymanie psa jest trudne. Rozpędzony czworonóg potrafi z łatwością powalić na ziemię ściganego i dotkliwie go pogryźć ( w przypadku pogoni za niebezpiecznym przestępcą psu zdejmuje się kaganiec). Odniesionym ranom winny jest sam zatrzymany, bo zlekceważył ostrzeżenie policjanta.

Poza psami patrolująco-tropiącymi w policji pracują także psy do zadań specjalnych, takich jak wyszukiwanie narkotyków i materiałów wybuchowych. Są też psy osmologiczne – identyfikujące osoby po zapachu. Niestety informacje przez nie zebrane sądy traktują wciąż jako poszlaki. Nie są dowodami w sprawie tak jak np. odciski palców. Policja dysponuje także psami specjalizującymi się w szukaniu zwłok.

Prawie wszystkie krakowskie psy policyjne szkolone są w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach. Jednoroczne lub dwuletnie szczeniaki kupowane są za kilka tysięcy złotych od prywatnych hodowców, a następnie wraz z przewodnikami wysyłane do Sułkowic.

Najwięcej jest owczarków niemieckich, ale zdarzają się też bouviery flandryjskie, teriery rosyjskie i sznaucery olbrzymy. - Nie jest ważne czy pies jest rasowy. Wystarczy, żeby miał wygląd zbliżony do wzorca swojej rasy – wyjaśnia Wacław Skorupa.

No i nie każdy pies nada się do pracy w policji. Pierwszym kryterium są warunki fizyczne, drugim charakter. Pies – zwłaszcza szkolony do patrolowania miasta - musi być dobrze zbudowany i mieć szeroką klatkę piersiową, co gwarantuje dostarczenie mu odpowiedniej ilości tlenu podczas wysiłku. Najlepiej w tej roli sprawdzają się owczarki niemieckie, które są przystosowane do pracy w różnych warunkach atmosferycznych. Kandydat na psa policyjnego nie może być również chory na dysplazję. Jest to choroba dziedziczna występująca zwykle u dużych ras takich jak owczarki niemieckie. Polega na rozluźnieniu struktur (więzadła, torebka) otaczających staw biodrowy, łokciowy, barkowy. Prowadzi to w efekcie do przemieszczenia główki stawu i jej wypadania z panewki. Pies z dysplazją nie może swobodnie skakać przez przeszkody ani biegać, więc do pracy w policji się nie nadaje. Jeśli badania nie wykażą dysfunkcji na tym tle, pod lupę idzie psi charakter.

- Przede wszystkim zwierzę musi być odważne. Pierwszy test, który to weryfikuje, to reakcja na strzał. Jeśli pies ucieka albo zachowuje się agresywnie wiadomo, że kariery w policji nie zrobi – tłumaczy aspirant sztabowy Wacław Skorupa.

Kolejny sprawdzian – istotny zwłaszcza dla psów szkolonych do zadań specjalnych - to aportowanie w pomieszczeniach. Pies przyzwyczajany jest do różnych typów podłoża: posadzki, wykładziny, desek, luster na ścianach. Dodatkowo na drodze do aportu ustawia się przeszkody tj. ławki, metalowe szafki. Treser rozprasza psa rzucając puszkami, grzechocząc. Jeśli mimo to pies przyniesie schowany przedmiot tzw. aport - to test ma zaliczony. Kolejny etap to aportowanie na zewnątrz. Kandydata na psa, który ma w przyszłości szukać materiałów wybuchowych może jednak zdyskwalifikować brak umiejętności tzw. wyhamowania pracy węchowej tzn. powstrzymania się od złapania aportu aż do momentu, gdy zezwoli na to przewodnik. Opanowanie tej sztuki jest kluczowe, bo gwarantuje, że pies nie dotknie niebezpiecznego materiału ani nie uruchomi zapalnika np. szczeknięciem.

Szkolenie psów policyjnych to w dużej mierze ciągłe wzbudzanie w czworonogach agresji. Dobry pies policyjny to taki, który na każdy atak reaguje odwetem. Nawet jeżeli ma do czynienia z przeciwnikiem uzbrojonym, nie może okazać strachu. Tę umiejętność sprawdza się symulując walkę z psem.

- Pozorant ubrany w gruby ochraniacz tzw. mufę atakuje psa na przykład piankową pałką obszytą skórą. Prawidłowa reakcja psa to mocne złapanie zębami pozoranta za rękaw ochraniacza. Zwierzę powinno zaatakować także mając założony kaganiec. Takie zachowanie daje 90 proc szans, że pies sprawdzi się w służbie - wyjaśnia Wacław Skorupa.

Obok agresji pies uczony jest także posłuszeństwa. Dzięki temu przewodnik jest w stanie zapanować nad jego instynktami.

Podstawowe wyszkolenie psa i jego przewodnika trwa cztery i pół miesiąca i kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Spośród dwudziestu zakupionych psów do służby nadają się nie więcej niż cztery - pięć.

Jeżeli pies i jego przewodnik zdadzą końcowy egzamin w szkole w Sułkowicach, wracają do swojej jednostki i zaczynają pracę - dziennie to 7-8 godzin. Dodatkowo raz w tygodniu organizowane są zajęcia doszkalające, a raz na kwartał przeprowadza się kontrolę posłuszeństwa, karności, aportowania żeby sprawdzić czy pies nie wyszedł z wprawy.

Psy policyjne mogą przejść na emeryturę w wieku 9 lat. W większości przypadków są zabierane do domów przez swoich przewodników na zasłużony odpoczynek.

Ciekawostki

-Oficjalne imię psa policyjnego uzależnione jest od rocznika szkolenia. Np. rocznikowi 2009 w krakowskiej policji przyporządkowane jest około 200 imion zaczynających się na literę C. Spośród nich wybiera się jedno i nadaje psu.

-Jednym z najlepszych psów tropiących jest bloodhound. Gdy złapie trop trudno za nim nadążyć. Jeśli coś znajdzie, wydaje z siebie charakterystyczny zaśpiew.

-Owczarek belgijski malinois to pies posłuszny tylko jednemu przewodnikowi. Bardzo trudno mu zaakceptować członków rodziny. Obcych nie toleruje wcale.

Anna Kozioł, Kraków

Zdjęcia: aspirant sztabowy Wacław Skorupa

Komentarze:

Patroni serwisu