Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Jak rozmawiać trzeba z psem

Jak rozmawiać trzeba z psem

2008-09-26 16:49:57

do poczytania

Naukowcy z USA opublikowali badania dotyczące psiej agresji wobec ludzi. Wczytali się w statystyki pogryzień, przepytali 6 tys. właścicieli psów 33 najpopularniejszych ras. Okazało się, że najbardziej zjadliwe są... jamniki
fot. Michal Lepecki / AG
Marsz Jamników w Krakowie
Pewna japońska firma wypuściła kilka lat temu na rynek urządzenie do tłumaczenia szczekania. *Tłumacz* analizuje odgłosy wydawane przez zwierzę i przypisuje je zwrotom typu *nudzę się*.Skonstruowanie tego gadżetu było możliwe, bo szczekanie to jedna z form komunikacji, którą psy rozwinęły przez tysiące lat współpracy z człowiekiem. Ale żeby dogadać się ze swoim czworonogiem, naprawdę nie trzeba specjalnych urządzeń, wystarczy chęć zrozumienia jego języka. W czym pomagają nam też naukowcy.

W którą stronę macha ogon

Ogon to jedno z ważniejszych *narzędzi* do psiej komunikacji. Każdy, kto widzi Burka z podkulonym ogonem, wie, że ten się boi. Gdy natomiast wywija ogonem, ośmiela nas i zachęca do głaskania. Stop. Nie zawsze. Okazuje się, że znaczenie ma też to, w którą stronę bardziej wychyla się machający ogon. Tak przynajmniej twierdzi Giorgio Vallortigara, psycholog z Uniwersytetu w Trieście we Włoszech, który prześledził zapisy wideo zachowania 30 psów różnych ras. Badacz analizował stopień wychylenia ogona w czterech przypadkach: gdy zwierzę widzi swojego właściciela, obcego człowieka, kota i innego psa. W pierwszym przypadku pies wychylał ogon silnie w prawo, w dwóch kolejnych - lekko w prawo (dla kota mniej), gdy zaś widział innego psa, jego ogon odchylał się bardziej w lewo. Vallortigara wytłumaczył tę zależność funkcjami półkul mózgowych - lewa, kontrolująca prawą część ciała, odpowiada m.in. za pozytywne doznania. Pies na widok właściciela się cieszy, więc jego ogon wychyla się bardziej w prawo...

Wiele emocji pies potrafi wyrazić mimiką i uszami. Bez problemu rozpoznamy smutne, wesołe czy agresywne zwierzę. Ale podczas tysięcy lat udomowienia na psim pysku pojawił się też... uśmiech. Jak podkreślają specjaliści, tej formy wyrazu pyska psy używają tylko w stosunku do ludzi. Do swoich pobratymców uśmiechać się nie muszą, z nimi porozumiewają się na swój sposób.

Kluczem do zrozumienia psa jest też poznanie jego życia emocjonalnego. W jednym z wielkopolskich schronisk mieszka niewidomy młody mieszaniec boksera. Wraz z nim w klatce znajduje się jeszcze kilka psów. Jedna z suczek, mała, czarna, *zaprzyjaźniła się* z niewidomym zwierzęciem. Oboje sobie pomagają: gdy bokser ma kłopoty, by trafić do miski, jego przyjaciółka podchodzi do niego, trąca go nosem i naprowadza na jedzenie. On z kolei pilnuje, aby większe psy nie odganiały suczki od miski.

Czyżby to była jakaś forma empatii? Andrzej Kłosiński, behawiorysta, specjalista terapii zachowania zwierząt, podkreśla, że często nie doceniamy naszych *młodszych braci*, jeśli chodzi o ich możliwości przeżywania emocji. - Wiele w tej dziedzinie zmieniły eksperymenty, podczas których za pomocą rezonansu i tomografii obserwowano reakcję poszczególnych części psiego mózgu na różne bodźce. Okazuje się, że świat emocji naszych pupilów jest ewolucyjnie bardzo stary. Ich uczucia związane z bólem, strachem, złością, ale i zabawą, opieką są bardzo podobne do tych, jakie przeżywamy my - wyjaśnia specjalista.

Jamnik pokazuje paszczę

Angielscy naukowcy uważają, że jedną z form empatii psów w stosunku do ludzi jest... zarażanie się ziewaniem. Tę umiejętność dotąd obserwowano jedynie u ludzi i małp człekokształtnych. Badacze z uniwersytetu w Londynie przeprowadzili eksperyment z 29 psami. Zwierzęta przeszły dwa testy: w jednym siedząca naprzeciw psa osoba ziewała naprawdę, a w drugim udawała. Co się okazało? W pierwszym przypadku 21 na 29 psów także ziewnęło. W drugim - żaden.

Gdybyśmy lepiej poznali język psów, być może nie dochodziłoby do nieporozumień. Niedawno Deborah Duffy, Yuying Hsu i James Serpell z uniwersytetu w Pensylwanii opublikowali badania dotyczące psiej agresji. Naukowcy nie opierali się jedynie na statystykach pogryzień, ale wraz ze specjalistami rozmawiali z 6 tys. właścicielami psów 33 ras najpopularniejszych w Stanach Zjednoczonych. Okazało się, że największe predyspozycje do agresji wobec ludzi mają... jamniki. Na drugim miejscu uplasowały się najmniejsze psy świata: chihuahua, a po nich jack russel terriery i beagle. Naukowcy tłumaczą: mały rozmiar odgrywa dużą rolę w rozwoju agresji opartej na strachu. Mniejsze psy mogą czuć się bardziej zagrożone przez inne psy i ludzi.

Ale przecież, jeśli już słyszy się o pogryzieniach, to zwykle w odniesieniu do dużych psów, rottweilerów, pit bull terierów czy dobermanów. Dlaczego? Bo te gryzą dotkliwie i zwykle ofiara musi skorzystać z pomocy lekarskiej. A gdy człowieka pokąsa chihuahua, media o tym milczą.

Klientami Andrzeja Kłosińkiego są najczęściej właśnie właściciele jamników. - Psy tej rasy sprawiają bardzo dużo problemów. Atakują nie tylko obcych ludzi, ale i swych właścicieli. Najczęściej związane jest to z frustracją, bo jamniki nie mogą realizować potrzeb związanych z typem rasy. Wyglądają na kanapowce, ale mają bardzo silny popęd łowiecki. Jeśli nie mogą polować, węszyć, buszować w norach, to odczuwają napięcie. A to odbija się na ludziach - tłumaczy specjalista.

Do tej pory jamniki używane są przez myśliwych do wypłaszania z nor lisów czy borsuków. Przez lata do hodowli przeznaczane były osobniki najbardziej zuchwałe. Podobnie zresztą jest z terierami. Ale co w tym towarzystwie robi chihuahua? - Często małym psom wiele wybaczamy. Gdy mamy owczarka, ten warknie na kogoś, zwykle od razu reagujemy. A gdy mały piesek szczeka czy warczy, nie traktujemy tego poważnie, wzmacniamy więc w nim agresję - tłumaczy Kłosiński.

Są też rasy psów łagodnych z natury, od lat uczonych współpracy z człowiekiem. Z badania amerykańskich naukowców wynika, że ludzi rzadko gryzą labradory, pudle, whippety, siberian husky, golden retrievery.

Specjaliści podkreślają jednak, że podobnie jak u ludzi wzorzec zachowań u psów wynika z kombinacji wpływów środowiskowych i genetycznych. Dlatego każdy, zanim weźmie psa do domu, powinien jak najwięcej dowiedzieć się o rasie, jej pochodzeniu i charakterze. I o tym, jak wychować pupila. - Bo psy żyją w ludzkiej dżungli, oddziałują na nie tysiące bodźców. Więc to my ostatecznie kształtujemy ich charakter i zachowanie - podkreśla Kłosiński.

Joanna Bosakowska, Poznań

Źródło: Gazeta Wyborcza
Komentarze
  • Panciapka

    2010-11-08 21:57:00
    :)
  • Natii

    2010-07-23 20:27:39
    Świetny artykuł ;)))
  • kamar

    2010-07-07 12:17:25
    Ten artykuł jest tu opublikowany już drugi raz