Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Niechciane psiaki czekają na ciepły dom

Niechciane psiaki czekają na ciepły dom

2012-02-15 12:57:35

do poczytania

Gdy termometr wskazuje minus 20 stopni - nie miejmy złudzeń - zwierzak porzucony przez właściciela gdzieś na ulicy lub w lesie ma małe szanse, by przeżyć. Lepiej więc, żeby niechcianego psa lub kota przynieść do schroniska. Tam przynajmniej ma dach nad głową i pełną miskę. Ale przytuliskom, zwłaszcza zimą, lekko nie jest
fot. archiwum schroniska
Z Andrzejem Krzysztofem Jaworskim, kierownikiem Krakowskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt rozmawia Anna Tatka

Jak wygląda sytuacja w krakowskim schronisku?

- Mamy pod opieką 80 kotów i 400 psów, w tym aż 40 szczeniaków. I żeby było jasne - żaden z tych maluchów nie urodził się w placówce. Wszystkie trafiły tu przez brak wyobraźni, poczucia obowiązku. Ludzie oddają szczeniaki, bo nie wyglądają tak rasowo jakby się chciało. Czasami ktoś przychodzi i tłumaczy, że suka urodziła za dużo szczeniąt. No, bo wie pan- mówi taki właściciel- trzy, to by się jeszcze rozeszły po rodzinie, ale sześć? No to te „nadprogramowe” lądują u nas.

Gdzie w zimie przebywają zwierzaki?

- Wszystkie koty i psy mniejszych ras umieściliśmy wewnątrz. Mruczki rezydują w ogrzewanych pomieszczeniach. Czworonogom też krzywda się nie dzieje. Mieszkają we wspólnych boksach, w których temperatura utrzymuje się na poziomie plus 12 stopni Celsjusza.

Nie jest im tam za ciasno?

-Owszem jest tam dosyć tłoczno, ale tragedii nie ma. Zwłaszcza, że na nasz apel o tymczasową adopcję zwierzaków odpowiedziało wielu krakowian. Od 1 lutego, w niecały tydzień, nowe domy znalazło aż 145 psów i kotów. To naprawdę wspaniały wynik. Z całego serca dziękuję mieszkańcom, nie tylko za przygarnięcie zwierzaków, ale także za materialne wsparcie: koce, kołdry, karmę. To wszystko jest nam bardzo potrzebne, choć nie ukrywam, że najbardziej cieszę się, gdy nasz podopieczny trafi w dobre ręce. A jeszcze bardziej, gdy znajdzie opiekuna na stałe.

Jak Pan sądzi, ile zwierzaków wróci do schroniska, gdy skończą się mrozy?

- Po powodzi w 2010 roku, gdy zagrożenie minęło przyjęliśmy z powrotem ok. 50 procent zwierząt. Obawiam się, że tym razem też tak będzie. Niektórzy ludzie nie mają warunków na to, aby na dłużej przygarnąć psa, bo np. mają już inne zwierzęta. Są też osoby, które na czas największego chłodu wzięły po kilka piesków. Trudno wymagać, aby adoptowali je wszystkie.

Podobno największy kłopot mają Państwo z psami większych ras, które mogą kojarzyć się z agresywnym zachowaniem. Dlaczego?

-Takich psów nikt nie chce przygarnąć, nawet tymczasowo, bo wyglądają na groźne. No i gabarytowo są większe, niż koledzy mieszkający w pawilonach obok. Zimę spędzają więc na zewnątrz, każdy w osobnym kojcu. Mamy takich psów pięćdziesiąt. Nie możemy wpuścić ich do wspólnych, wewnętrznych boksów, bo to nie są towarzyskie zwierzęta i obawiamy się, że mogłyby zranić mniejsze psy. Nie dysponujemy też wolnymi izolatkami w środku, tak aby odseparować czworonogi, a jednocześnie nie skazywać ich na stanie na zimnie.

Co zatem możecie państwo zrobić, żeby te zwierzaki nie marzły?

-Wstawiliśmy im do kojców budy ocieplone słomą, dwa razy dziennie karmimy je suchą, wysokoenergetyczną karmą i konserwami, zakładamy ocieplacze, staramy się je rozruszać podczas zabawy.

Rozumiem, że te psy, choć duże nadają się do trzymania w domu?

-Oczywiście, że tak. Potrafią być tak samo oddane, wierne i przyjacielskie jak czworonogi z pawilonów. Tak samo, potrzebują miłości i troski, a nade wszystko odpowiedzialnych, cierpliwych i konsekwentnych właścicieli. Takich, którzy są w stanie zapewnić im odpowiednie warunki i takich, którzy zadadzą sobie trud wychowania i odpowiedniego wytresowania czworonoga. Marzę o tym, żeby tacy ludzie się do nas zgłosili, bo wtedy jakoś damy radę przetrwać tę zimę.

Wszystkich, którzy chcieliby adoptować lub stworzyć tymczasowy dom dla zwierzaka z krakowskiego schroniska zapraszamy codziennie (także w weekendy i święta) na ul. Rybną 3 w godz. 10.00-14.00 i 15.00 do 17.00. Całą dobę można również przynosić do placówki dary: koce, kołdry, karmę.

at

Zdjęcia pochodzą z archiwum schroniska
Komentarze