Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Polował na koty. Zdaniem prokuratury nieświadomie

Polował na koty. Zdaniem prokuratury nieświadomie

2012-07-03 14:17:29

do poczytania

Myśliwy spod Opola zastawiał pułapkę z metalowych szczęk wzmacnianych gwoździami. Łapały się w nią koty sąsiadów. Ci poskarżyli się na niego na policję. Ale za swoje czyny mężczyzna nie odpowie, bo prokuratura uznała, że nie działał świadomie
W styczniu kot pana Cezarego (nazwisko do wiadomości redakcji) nie wrócił do domu na noc. Było bardzo mroźno i domownicy zaczynali się niepokoić. Tym bardziej że trzy tygodnie wcześniej ich kot wrócił do domu z poranioną nogą: miał kilkucentymetrową, głęboką, szarpaną ranę. - Poszliśmy więc go szukać. Sprawdzaliśmy różne miejsca, ale ja od razu chciałem zobaczyć, co się dzieje na posesji sąsiada myśliwego, znanego z tego, że zastawia pułapki na zwierzęta - opowiada.

Okazało się, że kot był uwięziony w metalowych szczękach dodatkowo wzmocnionych gwoździami.



Łapy nie udało się uratować

Pan Cezary wraz ze znajomym zdołał uwolnić kota z pułapki. - Zwierzę było wyziębione, jego łapa była tak zimna jak dosłownie kawałek mrożonego mięsa. Dodatkowo zaplątał się w siatkę, wiec pobiegłem po sekator, by wyciąć ten kawałek ogrodzenia - opowiada.

Chwilę później przyjechała policja, której pan Cezary pokazał metalowe szczęki. - Potem je wyrwałem. Z sąsiadem myśliwym nie rozmawiałem i nie zamierzam. Nie chcę się zbliżać do tego rodzaju ludzi - mówi "Gazecie".

Za to następnego dnia raz jeszcze zgłosił się na policję, by pokazać zrobione zdjęcia, metalowe szczęki, w które wpadł jego kot oraz by opowiedzieć o tym, że poprzedniego wieczoru lekarz weterynarii przez kilka godzin operował jego kota i walczył o jego życie. - Udało się ocalić zwierzę, ale kosztowało nas to wiele pracy. Przez miesiąc dzień w dzień jeździliśmy do weterynarza na zastrzyki i zabiegi. Mimo tego nie udało się uratować łapy, trzeba ją było amputować. Mój kot jest teraz kaleką. Może komuś wyda się to dziwne, że tak opowiadam o kocie, ale w naszym domu zwierzęta są bardzo ważne - zaznacza.

Znęcania się nie było?

Wersję pana Cezarego potwierdza jego sąsiad, pan Piotr. - Nasz kot wpadł w podobne sidła rok wcześniej. Też go wtedy znaleźliśmy na posesji sąsiada myśliwego. Nie wzywałem policji, ale poszedłem porozmawiać z sąsiadem. Przeprosił mnie i obiecał, że zlikwiduje sidła. Uwierzyliśmy i to uśpiło naszą czujność - mówi.

Sprawą okaleczonych kotów i sideł nabijanych gwoździami zajęła się opolska prokuratura. Prowadziła postępowanie w dwóch kierunkach: znęcania się nad zwierzętami oraz posiadania wnyków. Jednak po pół roku postępowania sprawę okaleczonych kotów umorzono.

- Według ustawy o ochronie zwierząt przestępstwo znęcania się nad nimi może być popełnione jedynie w sposób świadomy. To znaczy, że należałoby udowodnić, że ten mężczyzna zastawiając wnyki świadomie i celowo chciał okaleczyć koty sąsiadów. Tymczasem mężczyzna ten wyraził skruchę za to, że doszło do takich wypadków i wytłumaczył, że wnyki zastawiane były na dzikie zwierzęta, szkodniki. Nie można więc go oskarżyć o znęcanie się nad zwierzętami - mówi Lidia Sieradzka, rzecznik prasowy opolskiej prokuratury okręgowej. Zaznacza jednak, że wciąż toczy się postępowanie co do ostatniego wątku. - Posiadanie i zakładanie takich metalowych szczęk jest w Polsce zakazane - zaznacza.

A gdyby to nie był kot, tylko dziecko?

Pan Cezary nie może się pogodzić z decyzją prokuratury. - Dla mnie to absurdalne. Ten mężczyzna świadomie chciał ranić zwierzęta, tym bardziej że rok wcześniej poraniony został kot sąsiada, więc działanie tych szczęk było znane. A gdyby tak dziecko weszło na tę posesję, na przykład za piłką? - pyta.

Podobnego zdania jest Agata Klimek, szefowa opolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Ten mężczyzna jest myśliwym, więc musiał wiedzieć, jakie skutki niesie ze sobą zastawianie takich makabrycznych pułapek na zwierzęta - uważa.

Decyzja prokuratury jest nieprawomocna. Pan Cezary złożył już na nią zażalenie.
Komentarze