Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » W schronisku musisz zapłacić za swojego psa

W schronisku musisz zapłacić za swojego psa

2012-05-17 14:00:00

do poczytania

Uciekł ci pies? Jak najszybciej szukaj go w schronisku. Inaczej za jego odebranie będziesz musiał słono zapłacić
fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Skąd niewielki kundelek wziął się pod zajazdem Horolna w Przybędzy? Najprawdopodobniej ktoś go wyrzucił z samochodu. To nie pierwsze zwierzę podrzucone tam w taki sposób, w zajeździe mieszka już kilka kotów. - To plaga. Najgorzej jest przed wakacjami. Niedawno podrzucono nam pod zajazd pięknego rasowego psa z nową obrożą na szyi. Po kilku dniach udało mu się znaleźć mu nowy dom - opowiada Zbigniew Śliwiński, właściciel zajazdu.

Kundelek został i dostał imię Zdzisiu-Misiu. - Nie wyobrażamy już sobie, że mogłoby go nie być - mówi Śliwiński. Ale niedawno psiak zaginął. Opiekunowie szukali go w okolicy, już pomyśleli, że zabił go samochód. Po kilkunastu dniach córka Śliwińskich wpadła na pomysł, że może by jeszcze zajrzeć do żywieckiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Rodzina pojechała tam we wtorek. To był strzał w dziesiątkę, okazało się, że zwierzak tam jest. Wałęsał się podobno z grupą wiejskich psów. Udało się złapać tylko jego.



Okazało się jednak, że nie można swojego psa ot tak zabrać do domu. - Trzeba zapłacić, w naszym przypadku było to prawie 400 zł. Pobyt, czipowanie, szczepienie - wylicza Śliwiński. - To duża kwota i nie każdego na to stać. Poza tym w schronisku powinni się cieszyć, że znalazł się właściciel - dodaje.

Jerzy Starypan, prezes zarządu żywieckiej spółki Beskid, której podlega schronisko, mówi, że gminy nie płacą za pobyt zwierzęcia, które ma swojego właściciela. - Jeśli zwierzę nie ma czipa, nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy ma właściciela i się z nim skontaktować. Traktujemy je wtedy jak bezdomne, szczepimy, a w razie potrzeby leczymy - mówi Starypan.

Dodaje, że to wszystko kosztuje, często niemało. - Staramy się zapewnić zwierzętom jak najlepsze warunki. By uniknąć przepełnienia, nie podpisujemy umów z gminami spoza Żywiecczyzny - tłumaczy prezes.

Ewa Furtak, Gazeta Wyborcza Bielsko-Biała
Komentarze