Vivianne Theby, Michaela Hares, Agility. Sport i zabawa. Wydawnictwo RM
Sport i zabawa czyli Agility
2010-04-01 19:33:57
O tym, że pies jest największym przyjacielem człowieka, słyszał chyba każdy. Ale nie każdy wie, jak wykorzystać mocną więź między człowiekiem i psem, by spędzać ciekawie czas, zapewnić sobie i zwierzakowi mnóstwo radości i zarazem utrzymywać czworonoga w dobrej formie. I o tym jest właśnie „Agility. Sport i zabawa”
Tytułowe agility to dyscyplina sportowa, w której pies w szybkim tempie pokonuje różne przeszkody, np. tunel, mur, slalom, ułożone w cały tor. Właściciel/trener towarzyszy psu podczas „rajdu” - wydaje polecenia i wykonuje gesty zrozumiałe dla psa.
I tu uwaga. W książce Vivianne Theby i Michaeli Hares czytelnik nie znajdzie genezy i historii agility ani danych encyklopedycznych dotyczących tej dziedziny. Autorki na wstępie zaznaczają, że na ten temat napisano już wiele, a one same nie aspirują do stworzenia kompendium wiedzy o agility. Ich zamysł jest inny - stworzyć czysto praktyczny poradnik dla tych, którzy z pasją zechcą zająć się agility.
Mamy więc same konkrety - wskazówki, przykłady i zdjęcia, które pokazują, jak od zera zacząć pracować z własnym psem, by nauczyć go wykonywania określonych zadań. Pojawia się opis poszczególnych przeszkód występujących na torze i sposobów ich pokonywania. Jeśli zgranie zespołu rzeczywiście zaczyna przypominać współpracę w dream teamie, autorki proponują, by wprowadzić do zabawy element rywalizacji i spróbować swoich sił w konkursie. Przy okazji można sprawdzić, jak relacja z naszym podopiecznym wygląda w porównaniu ze współdziałaniem w innych drużynach. Autorki udzielają prostych, bardzo praktycznych rad, m.in. jak się zachowywać, by być rozumianym przez psa, jak prowadzić dziennik treningów, jakie są wymogi formalne, które trzeba spełnić, by wziąć udział w zawodach. Podsuwają nawet listę rzeczy, które warto wziąć ze sobą na zawody.
W szkoleniu autorki stawiają na budowanie wzajemnego porozumienia między psem i właścicielem. Książka bardzo przystępnie analizuje psi sposób myślenia. Podpowiada, jak się zachowywać, żeby pies właściwie nas zrozumiał i jak odczytywać sygnały wysyłane nam przez naszego pupila. Autorki przypominają, że różne psy mogą uczyć się w różnym czasie, tak jak ludzie, więc każdy wymaga indywidualnego podejścia. Proces nauki powinien więc przybrać uporządkowaną postać, co będzie z pożytkiem dla obu stron. Liczy się dobra organizacja czasu poświęcanego psu, dokładne planowanie treningów, wyznaczanie sobie konkretnego celu i konsekwencja w dążeniu do niego. Autorki podkreślają rolę cierpliwości w całym procesie uczenia - „Pamiętaj, masz przed sobą całe psie życie.” Zwracają uwagę na to, że błędy psów wynikają z błędów właścicieli. Jeśli jednak będziemy wytrwali i podarujemy naszemu psu niejedno wolne popołudnie, z pomocą „Agility. Sport i zabawa” stworzymy dream team.
W książce pojawia się bardzo ciekawa sugestia - swojego psa warto traktować jak czworonożnego sportowca. Opiekun staje się wówczas trenerem, który dba o zdrowe odżywianie, rozgrzewki (czytelnik dowie się, że psu, tak jak i jego panu, przydaje się masaż!), ogólny trening sprawnościowy, odpoczynek, motywowanie i nagradzanie swojego zawodnika. Chodzi przecież o stałe rozwijanie sprawności psa, nie tylko raz w tygodniu przy okazji treningu do agility!
Dzi ę ki lekturze dowiadujemy się, że nie każdemu psu jego budowa i kondycja pozwalają na wykonywanie ćwiczeń typowych dla agility - tak jak nie każdy człowiek ma predyspozycje do uprawiania każdej dyscypliny sportu. To rozrywka tylko dla zdrowych zwierzaków i nie wszystkie rasy mogą ją uprawiać, niewskazana jest np. dla jamników ze względu na proporcje ich ciała (długi grzbiet i krótkie łapy - taka budowa uniemożliwia wykonywanie wysokich skoków). Jednak autorki mają też w zanadrzu coś dla właścicieli mało sprawnych zwierzaków, mianowicie agidience, zestaw ćwiczeń stworzony na podstawie agility, ale o mniejszym stopniu trudności. Z niektórych zadań w ogóle się rezygnuje, nie ma np. wysokich skoków, pokonywania stromych ścian, slalomów, a bieg nie musi być na czas.
Podczas wertowania książki nasuwa się oczywiste spostrzeżenie, które towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę - w agility najważniejsze jest dobre samopoczucie psa i nasze. Cały proces służy zabawie, urozmaicaniu spędzanego ze zwierzęciem czasu i wzmacnianiu więzi z pupilem. To nie surowa tresura, która sprawi, że wystraszony pies będzie wykonywał sztuczki wymyślone przez właściciela. Nie warto tu robić nic na siłę i poddawać się przerostowi ambicji. W sporcie tym chodzi o wspólną pracę, którą wykonali razem pies i właściciel - doceniane jest porozumienie, jakie udało im się wypracować.
Vivianne Theby, Michaela Hares, Agility. Sport i zabawa. Wydawnictwo RM, Warszawa 2010, 120 s.
Książka podzielona jest na 7 krótkich rozdziałów: Podstawy szkolenia, Przeszkody, Tor przeszkód, Szczenięta i agility, Zdrowie i sprawność, Zawody, Dodatek. Kupimy ją w księgarniach za ok. 29.90 zł.
mart