Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » zwierzaki  » RUDI
fot. Aga
Rudi wpatrzony w Agę jak w obrazek
podaj łapę

(16)

oceń zwierzaka
(9.80)

RUDI

psy
w serwisie od:27 08 2009, 20:42
właściciel ewatonieja
Metryczka:
urodzony: 2004
klasyfikacja: » amstaff
płeć:samiec
o zwierzaku:
jak to się dzieje, że człowiekowi z
przysłowiowego świecznika, znanemu i uznawanemu, do tego stopnia wymyka się coś
spod kontroli, uchodzi trzeźwości jego osądu, że zaczyna poruszać się na oślep,
miotać w sieci własnej głupoty? Gdybyż tylko na głupocie zasadzało się całe
nieszczęście można by rzec: "Z Bogiem sprawa. Pół biedy." Postać
rzeczy zmienia się, gdy bezmyślność i brak przewidywania skutków własnych
czynów pociągają za sobą cierpienie żywych istot. Niemożliwe? Czyżby?

Poznajcie Państwo Rudiego, jednego z
podopiecznych przytuliska, założonego przez osobę wielkiego serca, taką jak
opisana powyżej. Nadrzędną dewizą tego szczególnego przybytku było umiłowanie
zwierząt, przychylenie im nieba, kierowanie się ich dobrem, dbanie o ich
godność i zadośćuczynienie doznanym przez nich przeszłym krzywdom. Ilość tych
sloganów
zdaje się być niewyczerpana. Oczom ludzi, którzy nie potrafi dłużej przyglądać
się tragedii czterołapków i postanowili za cenę zmęczenia, wyrzeczeń, bólu
zagryzanych z przerażenia warg pomóc, ukazał się widok, jakiego nigdy nie
wymarzą z pamięci, nie dana im będzie łaska zapomnienia. W pewnym sensie o
Rudim, cudnym, 6-7 letnim amstaffie, myśleć należy jak o prawdziwym
szczęściarzu! Tak, tak, nie ma pomyłki w tym określeniu. To przekochane,
łagodne, aż dziw bierze, że spokojne, nie przejawiające cienia agresji wobec
innych zwierząt i człowieka, a do tego zrównoważone i ufne stworzenie opuściło
swe piekło. Pisząc wprost - uszło kłom współbraci. To oni pokryli jego ciało
mozaiką nie mającą sobie równych, prawdziwym artyzmem, dziełem czystej natury.
Jakże ciężki musiał być stan Rudiego skoro alarm w jego sprawie podnieśli
weterynarze ratujący zwierzęta w opisanym przytulisku i to on właśnie, spośród
setek (!!!) innych w potrzebie, wzbudził aż taką reakcję? Dla Rudiego
opuszczenie miejsca, w jakim wegetował 5 lat, było ostatnim gwizdkiem i rzutem
na taśmę w walce o jego parszywe dotąd życie i to w dosłownym tego słowa
znaczeniu. Koszmar jest już za nim, choć nie ma cienia wątpliwości, że będzie
powracał w snach. To chyba jedyne brzemię, którego nie sposób z niego zdjąć.

Błagamy o pomoc, o włączenie się w
dalszy etap ratowania Rudiego! Do jego powrotu do normalności wiedzie jeszcze
daleka i wciąż ciernista droga, prowadząc przez żmudność i kosztowność leczenia
ran. Niemniej kosztownym jawi się utrzymanie biedaka w hoteliku dla zwierząt,
gdzie dochodzi do siebie, ucząc się, a może przypominając sobie (?), czym jest
delikatność dotyku ręki, pieszczota głosu oraz bycie blisko z człowiekiem i ku
szczerej radości człowieka. Równocześnie z gojeniem ran fizycznych na rany
psychiczne nakładany jest balsam miłości i cierpliwości. Ten ostatni zabieg ma
największą moc sprawczą. Pragniemy wierzyć, że przyszły właściciel Rudiego ów
zabieg będzie kontynuował. Tak naprawdę o niczym innym nie marzymy. Jesteśmy
przekonani, że nadejdzie dzień, kiedy Rudi stanie u boku swego nowego pana i
wtuleniem się w jego dłoń, radosnym merdaniem ogonem, zdradzi, jak bardzo
został uszczęśliwiony! Dla takich chwil warto żyć i na takie czekać... To
wielce prawdopodobnie, że taki dzień jest mu pisany, bowiem serca tych, którzy
choć przez chwilę mieli z nim do czynienia, wziął Rudi niepodzielnie we
władanie. Ufny, wpatrzony w człowieka jak w obraz, lgnący do niego z desperacją
szczenięcia, jest doskonałym materiałem na przyjaciela, nie mającego sobie
równych. Jego dodatkowym atutem jest uroda, bo choć tak okrutnie zubożona,
wcześniej niż później wróci do dawnej świetności i Rudi zabłyśnie pełnią
piękna. Gdyby chcieć jednym zdaniem skwitować Rudiego, nie sposób znaleźć
właściwszego niż to: "To pies, w którym nie da się nie zakochać!!!"
Zwracamy się do Państwa z ogromną prośbą o wsparcie leczenia i hotelikowania
tego sponiewieranego biedaka. On ze wszech miar wart jest daru serca!


Osoby zainteresowane przeszłością Rudiego, pragnące
dopytać
o jakieś istotne szczegóły, rozważające jego adopcję,

proszone są o kontakt z Panią Agnieszką, dzwoniąc
na numer 0-503 30 50 77 lub pisząc
na adres mailowy aszubert@op.pl

Osobom myślącym o Rudim jako o
potencjalnym reproduktorze,
psie służącym do obrony, a co i smutna rzeczywistość pokazuje  do walk, z góry dziękujemy!

Tym z Państwa, którzy uznają, że warto
wspomóc Rudeńka

pozostawiamy dane do wpłat:
Fundacja "Pomagajmy Razem - Zwierzęta w Potrzebie"
Nr Konta: PKO BP 05 1020 3378 0000 1602 0168 8993
tytułem " Amstaffy - Rudi"
najnowsze komentarze
  • Piratka & Biegun

    2009-11-04 11:34:45
    Szkoda, że nie mogę go mieć. Wierzę, że znajdzie swoje miejsce. Maciek & Piratka, Czesio też - pozdrawiamy.